OFERTA PRACY.
Instruktor ds. organizacyjnych

 

„Perły, rum i kawa – Wenezuela oczami Błażeja” w ramach prelekcji podróżniczych z cyklu „Obieżyświat”

Opublikowano:03.03.2024 r.

Organizowany przez Centrum Wystawiennicze cykl spotkań „Obieżyświat”, w ramach którego zaproszeni goście opowiadają o swoich niezwykłych podróżach jest szansą na poznanie nowych kultur, miejsc i krajobrazów.

Uczestnicy wczorajszego wydarzenia z pewnością dodaliby do tej listy możliwość wypróbowania nowych smaków. W końcu nie tak często ma się okazję degustować piekielnie ostry sos z termitów.

Nasz prelegent, pan Błażej Kupski, nauczyciel i pasjonat historii, a także radny miasta, relacjonując wycieczkę do Ameryki Południowej, a konkretnie do wenezuelskiej wyspy Margarita, zadbał o to, abyśmy poczuli rajski klimat odległej o tysiące kilometrów Perły Karaibów. Pasjonujący i bogaty w liczne konteksty referat, a także galeria przywiezionych pamiątek, w tym m.in. intensywnie czerwone ponczo, które można było przymierzyć, dekoracyjna butelka słynnego rumu Santa Teresa, wspomniany już przysmak z insektów, wenezuelskie kakao (również do skosztowania!), czy kilka aromatycznych cygar sprawiły, że mogliśmy symbolicznie doświadczyć egzotyki tego fascynującego miejsca.

Sprawozdanie z podróży nie ograniczyło się wyłącznie do rozmarzonych opisów turkusowych plaż. Nasz gość wprowadził nas w temat z prawdziwie antropologicznym zacięciem. Dowiedzieliśmy się m.in. tego, że nazwa „Wenezuela” została wymyślona przez hiszpańskiego konkwistadora i oznacza po prostu „Małą Wenecję”, na czym opiera się gospodarka tego południowoamerykańskiego kraju, dlaczego wizerunek Maryi, a wraz z nim wszechobecny handel dewocjonaliami są tak powszechne oraz w jaki sposób turyści mają wpływ na to, że tutejsze dzieci przestają chodzić do szkoły.

Z relacji pana Błażeja wynikało, że Wenezuela jest krajem pełnym sprzeczności. Z jednej strony zapierające dech w piersiach widoki, z drugiej natomiast rażąca bieda, brud i niedostatek. Nasz prelegent zaznaczył jednak, że mimo ubóstwa, wenezuelczykom nie brakuje pogody ducha i optymizmu, a brak wygód nadrabiają gościnnością i życzliwym słowem.

Dziękujemy panu Błażejowi za podzielenie się wrażeniami z wycieczki oraz uczestnikom spotkania za tak liczne przybycie.

Zdjęcia dzięki uprzejmości niezawodnej Moniki Burszczan.