Przejdź do serwisu
Logo - Fundusze Europejskie Logo - Biuletyn Informacji Publicznej

Wieczór Kobiet
6 marca 2020

Wieczór

Drogie Panie, przesyłamy Wam najlepsze życzenia w dniu Waszego święta. Niech radość zawsze gości na Waszych twarzach. W MOKiS-ie świętowaliśmy wspólnie już w piątek 6 marca podczas "Wieczoru kobiet". Rozbrzmiewała muzyka w wykonaniu zespołu White Deer, rozmowy prowadzone przez Dagmara Kowalczyk podczas panelu "Po kobiecemu.." z udziałem p. Jolanty Drozd, p. Katarzyny Szoty-Eksner, p. Katarzyny Rybok, był pokaz tańca towarzyskiego i inne atrakcje, które mamy nadzieję przysporzyły radości. Serdecznie dziękujemy za przybycie.

Dziękujemy:
SHAUSHA Sport Club
Forum Gliwice
Piekarnia i Cukiernia Szmidt
Dolium Vini - wino z beczki

Foto:
Fotograf Marcin Witkowski

Zobacz galerię

Wystawa fotografii Ewy Mikety "Lunula"
6-30 marca 2020

Wystawa

Obecna wystawa wychodzi poza ramy sztuki i wkracza w sferę magii i uduchowienia. Autorka prezentowanej fotografii inspirowała się ponadczasowym symbolem  kobiecości i takim też tytułem opatrzyła swoją wystawę. „Lunula”- odwrócony półksiężyc to odwieczny symbol kobiecości, i cieszy się powodzeniem nie tylko u Słowian. Jako biżuterię i swego rodzaju amulet z upodobaniem nosiły ją już kobiety ludów – starogermańskich, wikińskich i rzymskich.  Przyczyną rozkwitu tego symbolu jest fascynacja  cyklem księżycowym, jego fazami. Kult lunarny  dyktował rytm życia na ziemi i odradzanie. Był symbolem przetrwania. Obdarzano go nawet magicznymi właściwościami. Te wszystkie cechy sprawiły, że  kojarzono go z kobietą, która daje życie i jest pełną blasku. Ostatecznie do dziś, chętnie  nosi się ten symbol jako amulet o magicznych właściwościach dla uczczenia słowiańskich korzeni i podkreślenia  kobiecości.
Autorką fotografii prezentowanej na obecnej wystawie jest Ewa Miketa - Zodiakalny rak. Wrażliwy, wiecznie targany namiętnościami. To osoba radosna ze szklanką zawsze do połowy pełną. Cechy, którymi obdarzył ją los pożytkuje z wielkim powodzeniem w uprawianiu fotografii. Ma bardzo dobry kontakt z ludźmi, uwielbia  ich różnorodność, i barwność postaci. Człowiek jest dla niej pasją, którą buduję i kształtuję w fotograficznych obrazach. Jest obdarzona niezwykłą empatią, która pomaga jej w wydobyciu z osoby fotografowanej jej najskrytszych emocji. Łatwo ulega nastrojom. Jest mamą trójki dzieci, które są całym jej życiem. Jak twierdzi to one wzbogacają jej wizję świata i uczą cierpliwości oraz pokory.
Uwielbia rozmawiać, opowiadać i słuchać. Pielęgnuje w sobie jak sama twierdzi szelmowsko szaleńczy pierwiastek. Żyje w chaosie, starając się pogodzić zwykłe codzienne obowiązki z pasją i tym co najbardziej lubi robić. Zawodowo spełnia się w fotografii buduarowej i aktach. Po mistrzowsku wydobywa zmysłowość, buduje atmosferę delikatności i intymności. Dlatego najbardziej w fotografii ukochała sobie emocje i... kobiety. Jest bardzo ambitna i nieustannie się rozwija. Jej dewizą jest: „W życiu się kocha albo nie - pomiędzy może być przyjaźń ale to namiętność czyni nas artystami a nie rzemieślnikami. To ona nas inspiruje i rozwija. Pragnę stać się namiętnością w dostrzeganiu a nie patrzeniu. Na końcu i tak przede wszystkim rozliczą nas z miłości.”

Zobacz galerię

Deportacja Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku
4 marca - 30 kwietnia 2020

Wystawa

W Centrum Wystawienniczym otwarliśmy ekspozycję traktującą o Tragedii Górnośląskiej oraz wywózkach Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku. Wszystko w przeddzień pierwszego transportu na Wschód, który wyruszył z Pyskowic 75 lat dokładnie 5 marca.

O Tragedii Górnośląskiej w jej 75. rocznicę

- Miejscem, gdzie przechowuje się dokumenty internowanych oraz spisuje ich losy jest Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w Radzionkowie – mówił podczas wykładu Zbigniew Gołasz, historyk z Muzeum w Gliwicach (niegdyś IPN Katowice) – Ale na lokalizację takiej instytucji dużo bardziej nadawałaby się Gliwice, Bytom czy też Pyskowice. W tym pierwszym mieście ulokowano najwięcej zatrzymanych w tzw. obozach przejściowych. Bytom to z kolei miasto, z którego wywieziono największą liczbę mieszkańców. Natomiast ze stacji Pyskowice odchodziło najwięcej pociągów na Wschód, gdyż tutaj podciągnięte były szerokie, rosyjskie tory.

Zgromadzeni na wernisażu dowiedzieli się jak przebiegała podróż internowanych. - Byli ściśnięci w bydlęcych wagonach. Zdarzało się też, że przez kilka dni nie otrzymywali jedzenia i wody. Albo dostawali słone śledzie, ale nic do picia. To tylko potęgowało cierpienia … - opowiadał Gołasz. Wywiezieni, przeważnie mężczyźni między 17 a 50 rokiem życia, po przybyciu na miejsce (Donbas, rejony Mińska, Kaukaz) zatrudniani byli do ciężkiej pracy np. w kopalniach, hutach, wydobyciu torfu. - Nie wiemy ile osób dokładnie wróciło z wywózek. Wielu zmarło z wyczerpania, głodu, chorób. Część została skierowana na tereny późniejszego NRD. Ostrożne szacunki mówią, że na Śląsk powróciło około 30% z ogółu internowanych – podkreślał Gołasz.

Na otwarciu ekspozycji pojawiły się rodziny, których członków dotknęła Tragedia Górnośląska. Iwona Szumińska z Gliwic opowiedziała o losach swojego dziadka, Wilhelma Hollmanna, który został zmuszony do chyba najcięższego rodzaju pracy – wykopywania torfu. - Dziadek w 1945 roku miał 49 lat. Sąsiedzi namawiali go: ukryj się, poczekaj te kilka miesięcy, potem nikt cię nie weźmie. Ale on był honorowy: jak kolegów biorą, on nie będzie tchórzył. Wyjechał na Wschód i już stamtąd nie wrócił …

Szacuje się, że z Pyskowic wywieziono około 300 osób. Wśród nich był Stefan Polifke, rolnik. Jego losy przybliżył wnuk Norbert Kozioł: Dziadek został deportowany w Wielkanoc 1945 roku. Najpierw osadzili go w budynku sądu w Pyskowicach, potem pieszo zagnano do Gliwic. Stamtąd ruszył do Donbasu. Podczas transportu chorował na różyczkę, więc zaraz po przyjeździe trafił do szpitala. Potem w obozie odpowiadał za rozdzielanie zupy. Dzięki temu uratował wiele osób, dając więcej jedzenia tym najbardziej wyczerpanym. Miał szczęście, bo wrócił. Jakiś czas przetrzymywano go w Saksonii, a w Pyskowicach pojawił się w listopadzie 1946 roku. Po powrocie ważył 50 kg ...

Zobacz galerię

Winylove spotkania na 33 1/3 RPM
28 lutego 2020

Winylove

Kolejne spotkanie z winylami za nami. Cieszymy się, że jest Was tak dużo, na każdym kolejnym spotkaniu jest nas coraz więcej! Pobijemy rekord następnym razem? Bądźcie z nami 27 marca 2020r. niedługo zdradzimy Wam czego będziemy słuchać.

Zobacz galerię

Carpe Diem "...niejedno ma imię"
22-23 lutego 2020

Carpe Diem

… niejedno ma imię to walentynkowe przedstawienie w wykonaniu Teatru Carpe Diem. Pełne energii i dowcipu przedstawienie wzbudziło zachwyt wśród publiczności, do tego piosenki , niektóre z przymrużeniem oka oraz.... przede wszystkim rewelacyjni aktorzy, dla których połączenie gry aktorskiej, piosenki i tańca nie sprawiło najmniejszego problemu. Gratulujemy występu.

Zobacz galerię

Logo wykonawcy: 2xm 2xm