Przejdź do serwisu
Logo - Fundusze Europejskie Logo - Biuletyn Informacji Publicznej

POZNAJ ARTYSTÓW Z SĄSIEDZTWA

Przed nami czas, który powinniśmy spędzić w domu i wychodzić tylko kiedy jest to niezbędnie potrzebne. Odpowiadając na apel Ministra Kultury, ale też chcąc w tym czasie pozostawać z Wami w kontakcie zaproponujemy Wam w najbliższych dniach kilka „mini projektów” online, które mamy nadzieję przypadną Wam do gustu i będziecie chcieli wraz z nami je współtworzyć. Już dziś uruchamiamy wydarzenie „Poznaj artystów z sąsiedztwa”. W ramach tej akcji postaramy się przedstawiać artystów związanych z Pyskowicami i najbliższą okolicą. Pewnie niektórych znacie, ale może się zdarzyć i tak że pojawią się osoby zupełnie nowe.
Jeśli jesteś malarzem/ką, grafikiem/ką, fotografem/ką, piszesz wiersze, tańczysz, śpiewasz……… i chcesz dołączyć do grona osób o których napiszemy, to skontaktujcie się z nami mailowo: d.witkowska@mokis.pyskowice.pl


 

ROLAND SKUBAŁA

Jesteście ciekawi o kim dzisiaj napiszemy? Zajrzyjcie na Centrum Historyczno Militarne "Pisco - Bellum",a poniżej tylko kilka słów na zachętę.

Roland Skubała jest mieszkańcem Pyskowic i chyba nie będzie przesady jeśli napiszemy, że mało kto jak On zna historię tego miasta. Skubała jest miłośnikiem i pasjonatem historii lokalnej od wielu lat. Przez długi czas zbierał przedmioty, materiały prasowe, książki, naczynia, przedmioty użytku codziennego i wiele, wiele więcej. Wielokrotnie wspierał i ubogacał swymi zbiorami niejedną wystawę historyczną zorganizowaną w pyskowickim Centrum Wystawienniczym, były też takie które przygotował sam. W ubiegłym roku rozpoczął działalność wystawienniczą, tworząc we własnej kamienicy Centrum Historyczno – Militarne „Pisco - Bellum”. Roland Skubała udziela się w grupach rekonstrukcyjnych działających na terenie Śląska. Jest w trakcie studiów „Historia i Teraźniejszość 40+" na Uniwersytecie Opolskim.

Roland Skubała


ZDZISŁAWA WALCZYK

Zdzisława Walczyk to mieszkanka bytomskiego Bobrka. Ale już nieraz jej prace zdobiły ściany galerii PodCień. W maju ubiegłego roku wzięła udział w plenerze na pyskowickim rynku przy okazji Nocy Muzeów. Zresztą jej związki z Pyskowicami są wielowątkowe – jej córka pracuje jako polonistka w jednej z naszych podstawówek.
Zdzisława Walczyk, jak sama mówi, od zawsze interesowała się historią malarstwa. W wolnych chwilach zaczytywała się w biografiach słynnych artystów. - W moi sercu sztuka mieszka od samego początku, a w duszy od zawsze grała nutka barw. Kiedy sobie to uświadomiłam, zamarzyłam, aby swoje wizje artystyczne przelać na papier - mówi. Nim jednak marzenia się ziściły, pani Zdzisława spełniała się jako pełnoetatowa żona, matka i gospodyni domowa, prowadząc jednocześnie własną firmę budowlaną. Pędzel do ręki wzięła na poważnie dopiero kilka lat lata temu. - Wszystko dzięki tzw. Akademii Weekendowej przy ASP w Katowicach. Bo kiedy moje dzieci już dorosły i się usamodzielniły, znalazłam nareszcie czas dla swojej pasji. Zajmuję się malarstwem sztalugowym, pracując w technice olejnej i akrylowej. Bywam na krajowych i międzynarodowych plenerach - opowiada artystka.
Zdzisława Walczyk szczególnie upodobała sobie pejzaże, martwą naturę, postacie, sceny rodzajowe oraz abstrakcję. - Fascynuje mnie wielowymiarowość malarstwa. Tym "zaraził" mnie malarz Witold Stypa, mieszkający w Niemczech, który prowadzi m.in. Muzeum Przyszłości oraz Muzeum Bezzwiązkowości - relacjonuje Walczyk. Szczególnie zainteresował ją stworzony przez Stypę tzw. kosmoreal. Nazwa ta powstała z zestawienia dwóch słów: z greckiego "kosmos", czyli porządek oraz z łacińskiego "real", czyli rzecz. Z kosmorealnym sposobem postrzegania mamy do czynienia, kiedy widz obserwujący obraz zauważa nieznane formy i zestawienia kolorystyczne, które mu nic nie przypominają. Wtedy zaczyna automatycznie dopasowywać obraz do tego, co pamięta albo automatycznie według siebie go porządkuje. - Kosmoreal zdobywa coraz większą popularność w Polsce. Dlatego i ja próbuję zrozumieć to zjawisko - tłumaczy Walczyk.
Bytomska artystka na równi z malarstwem poważa fotografię. Podkreśla, że i jedna i druga dziedzina sztuki pozwala zatrzymać ulotne piękno i towarzyszące temu emocje. Często zdjęcia jej autorstwa stanowią inspirację do tworzenia obrazów. - Zachwyca mnie niewidoczny na pierwszy rzut oka detal. W każdy obraz władam cząstkę mojej duszy, dlatego traktuję je wszystkie jak własne dzieci – kończy Walczyk.(tekst: Błażej Kupski)

Zdzisława Walczyk


MICHAŁ PIPROWSKI

Urodził się w 1991 roku w Pyskowicach. Pierwsze kroki na scenie stawiał w swoim rodzinnym mieście na deskach młodzieżowego teatru Teatr Carpe Diem Pyskowice . Następnie związany był z Gliwickim Teatrem Muzycznym, gdzie występował w takich spektaklach jak: „Footloose”, „High School Musical”, „Hair” oraz (w głównych rolach) „Pinokio” i „Skarby Złotej Kaczki”. W 2009 roku zagrał jedną z dwóch głównych ról w serialu „W pogoni za Jonas” emitowanym na Disney Channel. Jest absolwentem Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni przy Teatrze Muzycznym w Gdyni, gdzie grał w takich spektaklach jak: „Skrzypek na dachu”, „Lalka”, „Chłopi”, „Przygody Sindbada Żeglarza” oraz „Pamiętnik z Powstania Warszawskiego (przedstawienie dyplomowe). Obecnie jest aktorem Teatru Muzycznego Roma, współpracuje także z Teatrem Muzycznym w Łodzi.
foto: Marek Zimakiewicz

Michał Piprowski


ZOFIA PAZDEJ
Zofia Pazdej

Bardzo cieszy nas fakty, że do nas piszecie i chcecie się dzielić swoimi artystycznymi pasjami. Dzięki korespondencji mailowej możemy dziś przedstawić panią Zofię Pazdej, pyskowiczankę piszącą wiersze..."Od dwóch prawie lat piszę wiersze, biorę czynny udział w klubach poetyckich, moje wiersze znalazły się w kilku antologiach klubów poetyckich...." Więcej na Miłośnicy poezji

W kroplach deszczu
Słońce za chmurę się schowało,
jakby rozbłysło na ciemnym niebie,
kropelki deszczu rozedrgało
zaniosę choć jedną dla ciebie.
Kropla za kroplą listka dotyka,
chłonie powoli je całym sobą
zbolałe serce zaczyna tykać
życie zaczyna tętnić znowu.
Niebo rozdaje strugi deszczu
wyschniętym łąkom i lasom
powróci życie na polach jeszcze
wigoru doda pląsom ptasim.
W kropelkach deszczu słońce
odbija słaby tęczowy promień
żegnaj nam lato gorące,
dorzucę je do wspomnień.
(Zofia Pazdej)


JUDYTA KĘCIK

A może rękodzieło? Kilka dni temu napisała do nas o swojej artystycznej pasji pani Judyta Kęcik z Pyskowic. Warto abyście zobaczyli jakie piękne rzeczy tworzy https://www.facebook.com/judytakecik/

Moją Pasją jest tworzenie przeróżnych kartek okolicznościowych, pudełek z niespodzianką zwanych exploding box, różnych metryczek, zaproszeń na każda okazję, dla dziewczynek tworze również opaski, gumki, spinki. Kocham to robić w wolnym czasie czyli kiedy moje dzieci śpią. Na moje wyroby otrzymałam Ogólnopolski Certyfikat Rękodzieła od Ogólnopolskiego Cechu Rzemieślników i Artystów. W moje prace wkładam całe swoje serce i używam materiałów najlepszej jakości od Polskich producentów. Większość moich prac składa się głównie z kwiatów. Każdy kwiat tworze sama od podstaw z różnych materiałów takich jak np.: foamiran jedwabny, foamiran irański, wstążki satynowe, wstążki rypsowe, papier. Kiedy tworzę jest to dla mnie czas relaksu, "wyłączenia się" od codziennych obowiązków. Lubię sprawiać radość osobom, które zamówiły u mnie daną rzecz jak również u osób, które zostaną obdarowane prezentem wykonanym przeze mnie. Rozwijam się biorąc udział w różnych warsztatach scrapbookingowych jak również sama wymyślam nowe rzeczy. Prowadziłam też warsztaty z dziećmi w szkole podstawowej jak i w przedszkolu. Robiliśmy między innymi exploding box na dzień babci i dziadka, fartuszki na dzień babci i dziadka, bombki 3d, świecące kartki z choinką. Wszystko to daje mi ogromną satysfakcję szczególnie wtedy gdy dzieci bardzo zadowolone wychodzą z moich warsztatów. (tekst: Judyta Kęcik)

Judyta Kęcik


JULIUSZ KASPRZAK

W pyskowickiej galerii PodCień nieraz już pokazywaliśmy wystawę jego twórczości. JULIUSZ KASPRZAK, bo o nim mowa, to nietuzinkowa postać.
Rocznik 1963, rodowity pyskowiczanin. Kartka, kredki czy też farby stanowiły jaki nieodłączny atrybut od małego. Nieraz na nudnych lekcjach, kiedy inni ziewali bądź gapili się w okno, on szkicował. Chociażby karykatury belfrów.
Okres beztroskiej młodości przerwało powołanie "w kamasze". Był to rok 1981. - Skierowano mnie do jednostki Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do naszych zadań należała m.in. ochrona obiektów rządowych. Strzegliśmy wilii Wojciecha Jaruzelskiego. Wielokrotnie miałem z nim styczność. Nas, prostych szeregowców, szanował. Zawsze się przywitał, wymienił uprzejmości - mówi Kasprzak.
Pobyt w wojsku wspomina z sentymentem. Kiedy odkryto tam jego artystyczną duszę, uczyniono plastykiem całego pułku. Malował portrety kolegów i oficerów, zdobił słynne wojskowe chusty, tworzył propagandowe hasła i afisze. - Nie zliczę ile namalowałem postaci Lenina, Stalina i innych dygnitarzy - wspomina. Do dziś zachował pamiątkę po pobycie w jednostce - ikonę Matki Boskiej. - Namalowałem ją zupełnie jawnie. I nikt mi nic za to nie zrobił. Ba, kiedy wystawiałem swoje prace w pułku, to obok pejzaży i portretów, umieszczałem również dzieła sakralne. Nie wywoływało to żadnych negatywnych reakcji – zapewnia.
Po zrzuceniu munduru Juliusz Kasprzak wrócił do rodzinnego miasta. Ożenił się, a wkrótce pojawiły się córki Karolina, Maja i Martyna. Trzeba było utrzymać rodzinę. A z samego malowania było to niemożliwe. - Imałem się różnych zawodów. Wciąż jednak tworzyłem. Córki stały się wdzięcznym tematem prac. Każdą z nich uwieczniałem na płótnie w różnych okresach dorastania - mówi.
Juliusz Kasprzak preferuje farby olejne. Rzadko kupuje gotowe akcesoria malarskie, woli wszystko przygotować sam. Łącznie z podłożem. - W malarstwie podłoże nazywamy podobraziem. Sam sobie je robię, podobnie jak farby - deklaruje. Szczególną przyjemność sprawia mu uwiecznianie przyrody. - Namalowałem już wszystkie słoneczniki na działce - śmieje się. Dużo fotografuje - obojętnie czy wysokiej klasy aparatem, czy też komórką. Najciekawsze zdjęcia przenosi na płótno. - Staram się wychwytywać to, czego inni nie widzą. Bliski mi jest impresjonizm. Bawi mnie gra światłem, kolorami, cieniem. Wypracowałem swój styl - prowadzę pędzel tzw. krzyżykiem - opowiada.
Na przełomie lat 80. i 90. Juliusz Kasprzak pracował w pyskowickim Domu Kultury jako instruktor plastyki. Pomagał również przy miejskich imprezach plenerowych. - Pamiętam Dni Pyskowic z 1986 roku. W nieistniejącym już amfiteatrze grał Dżem z legendarnym Ryśkiem Riedlem. Po koncercie - przy wódce - przegadałem z nim parę godzin. Rysiek nauczył mnie wówczas grać na gitarze "Whisky". A warto dodać, że wówczas ten utwór dopiero stawał się wielkim przebojem. Byłem zatem jednym z pierwszych ludzi w Polsce, którzy znali chwyty gitarowe tej piosenki - mówi z dumą.
Jednak jeszcze większym powodem do zadowolenia są córki. Bo wszystkie trzy odziedziczyły po ojcu zdolności artystyczne. Realizują się w sztuce. - Niczego córkom nie narzucam. Jestem szczęśliwy, że poszły po moich śladach, ale same muszą znaleźć swoją "artystyczną niszę" - kończy Kasprzak. (tekst: Błażej Kupski)

Juliusz Kasprzak


EWA HAJDUK

Młodzi pyskowiczanie pod czujnym okiem Ewa Hajduk od wielu już lat poznają tajniki sztuki plastycznej. "Pędzelek" czy "Piramida" bo tak nazywają się grupy plastyczne, które prowadzi są bardzo liczne. Ewa Hajduk robi wszystko, aby jej podopieczni ciągle poznawali coś nowego, innego, nieznanego. "Ktoś może pomyśleć, że prowadzenie zajęć plastycznych to nic trudnego. Da się dziecku kartkę oraz kredki i niech rysuje domek z płotkiem. Owszem, można tak zrobić. Ale po miesiącu maluchowi się znudzi i przestanie przychodzić na warsztaty..." - podkreśla. Nie tylko zajęcia dla dzieci, ale także warsztaty dla dorosłych, które prowadzi we współpracy ze Stowarzyszenie Ludzie Miasta cieszą się dużym zainteresowaniem. Ulubioną techniką Ewy jest decoupage.

Ewa Hajduk


ANNA ZWIOREK-ROTKEGEL

Co łączy anioły, koty i parasole? To jedne z ulubionych motywów twórczości ANNY ZWIOREK-ROTKEGEL. Poznajcie artystkę z pobliskiego Toszka.
Urodziła się w Wielowsi, ale od zawsze mieszka w Toszku. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu w zakresie nauczania początkowego. Uwielbia kontakt z dziećmi, od nich zaraża się optymizmem. Pracuje w Szkole Podstawowej nr 6 z Oddziałami Integracyjnymi w Pyskowicach. Za sobą ma blisko dekadę „dyrektorowania” macierzystą placówką. Ale po raz trzeci w konkursie na dyrektora nie wystartowała. Postanowiła na poważnie zająć się sztuką. – Od dziecka uwielbiałam malować. Myślałam nawet o kształceniu w tym kierunku, ale życie potoczyło się inaczej – tłumaczy. A że nigdy nie jest za późno, aby zacząć realizować marzenia, stąd już jako dojrzała kobieta, spełniona zawodowo i rodzinnie, chwyciła za pędzel. – Najpierw były anioły. Te postacie są bliskiej mojej duszy. Uosabiają dobroć, opiekuńczość, wyrozumiałość. To one były tematem moich pierwszych prac i cały czas przewijają się przez moją twórczość. Lubię łączyć je w abstrakcyjnych kształtach, bawiąc się swobodnie kolorem – opowiada. Innym ulubionym motywem jest czarny kot. Ten sam, który był symbolem XIX-wiecznego paryskiego kabaretu „Le Chat Noir”. – Jedni mówią, że przynosi pecha, inni szukają w nim tajemniczości. Człowiekowi towarzyszy już od starożytności, często urastając do rangi mistycznego symbolu – tłumaczy.
Abstrakcja. Ten kierunek w sztukach plastycznych najbardziej ją „kręci”. – W abstrakcyjnym obrazie każdy może zobaczyć co innego, każdy może zinterpretować dzieło po swojemu. Sama w pewnym momencie zauważyłam, że często, nawet kiedy praca jest już grzecznie „ułożona”, to ja gdzieś tam zbaczam, poszukując łączności między barwą, kształtem, a rzeczywistym obiektem malowanym. Praca w ten sposób była ciągłą inspiracją, a efekty końcowe zaskakiwały – tłumaczy była dyrektorka SP6 Pyskowice.
Jako podkład – obok płótna czy papieru - wykorzystuje drewno. Na deskę nakłada farby akrylowe, ale bywa też, że sam ołówek czy kredę. – Jak siadam przed nieokorowaną deską, czuję przypływ sił tworzenia. Jakby z natury biła jakaś energia – zapewnia. A tej szczególnie potrzebuje, kiedy bierze się za grafikę metodą tzw. suchej igły. – Oj, po paru godzinach spędzonych nad taką pracą bolące dłonie odmawiają posłuszeństwa … Ta technika polega na wbijaniu igły w płytę i robieniu rowków, które potem zatrzymują farbę. Tak powstały rysunek daje efekt tak zwanego dymka obok głównej kreski. Na odbitce sprawia to wrażenie szkicu ołówkowego. Sucha igła wymaga cierpliwości i staranności, bo tam przecież nie da się czegoś po prostu wygumować.
Anna Zwiorek-Rotkegel chętnie zagłębia się w świecie sztuki, poznaje nowe drogi tworzenia. Jej mentorką jest Monika Jerominek z Bytomia, specjalistka od ikonopisarstwa oraz Iwona Bogatko z Gliwic, która uczy rzeźbienia. Dzięki ten ostatniej odkryła radość ceramicznego tworzenia. A w ostatnim czasie Anna Zwiorek-Rotkegel z wielką pasją tworzy szale i apaszki. Na tkaninach odbija swoje kolorowe obrazy. (tekst: Błażej Kupski)

Anna Zwiorek-Rotkegel


KATARZYNA SZOTA-EKSNER

Katarzyna Szota-Eksner prowadzi szkołę jogi Yogasana, organizatorka wielu kobiecych warsztatów i wyjazdów w całej Polsce, ściśle współpracuje z Sunday is Monday i współtworzy gliwicki Klub Książki Kobiecej. Prowadzi autorską rubrykę Be Woman w Magazynie Be. Twórczyni projektu Kino Kobiet w Pyskowicach. Jak Polska długa i szeroka namawia kobiety do szukania (mimo wszystko!) siły w sobie. Spisuje herstorie kobiet z sąsiedztwa. Dziewczyna ze Śląska, joginka, wegetarianka, felietonistka i feministka. Autorka bloga www.her-story.pl
Z Kasią, możecie się obecnie spotkać online na Wzmacniająca Joga Kobiet czyli Nadzieja w Mroku* (online)

Katarzyna Szota-Eksner


KRZYSZTOF KOŁODZIEJ

Kilka słów o sobie napisał nam Krzysztof Kołodziej. Serdeczne dzięki Krzysiek, polecamy gorąco 7światów Krzysztof Kołodziej Fotografia

Fotografia to światło, motyw, kadr... i wykonując zdjęcia staram się myśleć o tych trzech elementach. Fotografuję również z uczuciem, staram się zdjęciem pokazać to, czego inni nie zauważą. Swoim patrzeniem na świat dzielę się z innymi w obrazach fotografii reportażowej, przyrodniczej, podróżniczej i portretowej. Która z nich to ta ulubiona? Trudno powiedzieć, każda z tych form niesie coś innego, każda wymaga innego nakładu pracy, patrzenia. Swoją przygodę z fotografią, z patrzeniem na świat okiem obiektywu, zacząłem w szkole średniej dzięki śp. prof. Janowi Solińskiemu i Klubowi Filmowego "Jaś". I tak już zostało. Patrzę na świat obrazem, światłem, dostrzeganiem faktury i motywu.
Fotografia ma dla mnie wiele aspektów, które wciąż i wciąż wciągają, zachwycają. Uwielbiam plastykę starych szkieł - Helios, Pentacon... drzemie w nich pewna magia, której nie ma w większości obecnych szkieł.
Uwielbiam współpracę z Teatrem Carpe Diem. Już nawet nie pamiętam kiedy to się zaczęło. Lubię wkraczać z aparatem na ich próby, być z nimi na scenie, pracować szerokokątnym obiektywem, aby móc łapać ujęcia na wyciągnięcie ręki. Lubię błyskać leciutko fleszem, wręcz musnąć światłem, aby wydobyć dynamikę ujęcia albo zapalić "ten błysk w oku".
Uwielbiam pracę studyjną z lampami. To niesamowite jakich rzeczy można dokonywać z kilkoma lampami, zmieniając ich moc, kąt oświetlenia, ustawienie względem modela... i czasem tej przestrzeni studyjnej brak - to taka moja mała bolączka.
A sprzęt? Bo on też ważny. Zaczynałem od Zenita, potem była Minolta, Sony... cały czas szukałem. Minolta była najbliższa memu sercu z plastyką jej obiektywów... Obecnie pracuję w duecie systemów Nikon FX i Fujifilm. Każdy z nich wnosi coś swojego do mojej pracy i pasji. I coraz bardziej wciąga mnie ten Fuji, bo ma w sobie coś z ducha tych starych szkieł i podobnie jak one - nieraz mnie zaskakuje i zachwyca.
Na co dzień jestem nauczycielem Matematyki. Niby trochę daleko od sztuki, ale tylko niby Matematyka pozwala dostrzec te motywy świata, zasady, faktury… no i zrozumienie sprzętu, bo bez tego ani rusz. Te patrzenie, te umiejętności przekazuję uczniom po trochu w ramach zajęć sekcji fotograficznej Ogniska Pracy Pozaszkolnej. Przy ostatniej wystawie w Muzeum Miejskim moi uczniowie mają właśnie swój wkład. To bardzo cieszy.
Moje prace można oglądać m.in. na flogu https://7swiatow.flog.pl/ oraz na FB: https://www.facebook.com/7swiatow/

Krzysztof Kołodziej


EWELINA KĘDZIA

Poznajcie Ewelina Kędzia z Pyskowic. Studentka V roku na Wydziale Sztuki w Opolu, broniąca w tym roku swój dyplom artystyczny. Miłośniczka książek i ilustracji od najmłodszych lat. Jej marzeniem jest współpraca z wydawnictwami, tworząc pozycje książkowe dla młodszych i starszych czytelników. Marzenia powoli się spełniają i pod koniec 2020 roku ukaże się jej pierwsza publikacja stworzona przy współpracy z Magdaleną Schatt. Autorka stara się brać aktywny udział w życiu kulturalnym Opola, ale nie ogranicza się jedynie do tego miasta. W ostatnich latach otrzymała wiele wyróżnień, a jej plakaty teatralne można było zobaczyć między innymi na Międzynarodowym Biennale Plakatu Młodych 2019 w Koszycach na Słowacji. W zeszłym roku jej ilustracja zaprojektowana na wyświetlacz ekranu, zdobyła pierwsze miejsce w Międzynarodowym Konkursie firmy Benq, otrzymując bardzo pozytywne komentarze światowych projektantów. W swoich ilustracjach często porusza tematy kobiecości i ciała. Jej bohaterki nie są wyidealizowanymi postaciami, dzięki czemu łatwo się z nimi utożsamić. Ilustracje dopełnia bogata roślinność, tak często identyfikowana z naturą kobiet. Projekty nie są jednak pozbawione humoru i delikatnego mrugnięcia okiem, sprawiając że ich odbiór jest jeszcze przyjemniejszy.

Ewelina Kędzia


KATARZYNA BĄCZKOWSKA

Katarzyna Bączkowska, mieszka i tworzy w Pyskowicach. Kto nie zna Kasi Malarka, autorka książek prozdrowotnych, właścicielka wioski indiańskiej w Karchowicach, kobieta wielu pasji i niemożliwych do zliczenia pokładów pozytywnej energii. Prezentujemy kilka prac Kasi (zdjęcia zostały pobrane z profilu Katarzyna Bączkowska) Artystka współtworzy Zespół muzyczny WAHPE - TO, czyli po polsku "Błękitne Liście"- zespół śpiewa oryginalne pieśni indiańskie plemienia Lakota. Swoje prace prezentowała w licznych galeriach na terenie całego kraju jak i poza jego granicami. Kasia zawsze bardzo chętnie angażuje się w wydarzenia kulturalne organizowane przez Miejski Ośrodek Kultury i Sportu w Pyskowicach. Ostatnio namalowała dla nas w ramach IV Nocy Muzeów pyskowicki ratusz.

Katarzyna Bączkowska

Logo wykonawcy: 2xm 2xm